Author: Joan

Tak mało czasu zostało…

Hej hej, misja dzisiejszego dnia spełniona. Kieliszki wręczone Podobały się. Już tak mało czasu zostało, a jeszcze niedawno to wszystko się zaczęło… Niewiarygodne. Na dzisiaj już planów brak, leniwe popołudnie, a raczej już wieczór, bo wybiła 19.00. Herbatka, ciasto i jakiś film – ostatnio wzięło mnie na dokumenty i znalazłam fajny profil z mnóstwem takim filmów. Ps. Dzisiaj pogoda spłatała…

Pracowita sobota…

Hello, szykując się do spania, stwierdziłam, że naskrobię do Was jeszcze parę zdań Dzisiaj trochę pospałam – tak przyznaję się, dopadł mnie leń, i to taki, że myślałam, że nic dzisiaj nie zrobię… A jednak przemogłam się i uwaga… wysprzątałam całe mieszkanie… Do tego korytarz i klatkę schodową… A na koniec stwierdziłam – no dobra jak zrobię tą łazienkę dzisiaj,…

Doczekałam się…

Hej hej Radość, szczęście, wdzięczność – tak to coś co czuję całą sobą… DOCZEKAŁAM SIĘ !!! Wygrałam, pokonałam „to” – wygrałam życie… koniec z przeszłością… Uczucie satysfakcji – KU….A BEZCENNE. Nigdy nie czułam się lepiej… Zamówiłam sukienkę i dzisiaj mi przyszła – jest piękna, boska, seksowna… kolor w 100% pasujący… niestety standardowo mój biust odwala – za mała w cyckach…

To był fajny czas…

Hej hej, te dwa dni więcej po świętach bardzo mi się przydały. Odpoczęłam… Dodatkowo załatwiłam wszystko, co tak naprawdę sobie zaplanowałam. Kieliszki mam gotowe. Umówiłam się z Iwoną na weekend. Zaraz kupuję kieliszki i wpłacam na wieczór panieński… Ale gapa ze mnie, bo właśnie sobie uświadomiłam, że nie kupiłam sobie złotej wstążki, aby przewlec sobie na wieczór panieński w kombinezonie.…

No i lipton…

Hello, no i co… i święta były i święta się skończyły… I po co ten cały szał. Pada śnieg…. jestem w totalnym szoku… masakra jakaś… nie dowierzam trochę, ale zaraz się przekonam jak wyjdę z domu, bo w końcu zmykam na te badania. Tak przez dwa dni się urlopuję i jestem z tego powodu szalenie szczęśliwa… nie musiałam dzisiaj rano…

I znowu te święta…

Hej hej, hmmm dzisiaj dzień jak co dzień, jedyny ewenement to to, że w pracy siedzieliśmy do 14.00, a nie do 16.00. Jutro rano wyjazd, powrót niestety dopiero w poniedziałek – miałam nadzieję, że w niedzielę, a jednak nadzieja spełzła na niczym… Tak naprawdę nie rozumiem ewenementu świąt… jakichkolwiek – jedyny plus to to, że ustawowo mamy wolne od pracy……

Spokojnie, cicho i smutno…

Hej hej, ostatnie dni jakieś takie spokojnie, ciche, bez większych akcji – ale tych w pracy… Smutno, deszczowo, szaro i buro… nie wiem, ale coś wisi w powietrzu, bo to się odczuwa… Nie wiem co będzie dalej… nie jest super – między Nami… Okaże się…   Nastrój – ponury… Zmykam…

Taki dzień dla mnie.

Hello, Jest już 17.00 i nawet nie wiem kiedy to zleciało. O 12.00 byłam z koleżanką w tym kościele na „oględzinach”. Na szczęście udało się Nam wszystko zalatwić. Potem stwierdziłam, że pójdę do sklepu, więc i to zrobiłam. No i udało mi się kupić kilka ciekawych produktów spożywczych dla wegetarian i vegan. No i stwierdziłam, że skoro już mam wszystko…

Wieczór na 110%

Hej hej, przychodzę do Was tylko po to, aby powiedzieć, że wieczór był niesamowicie udany. Zjadłam pyszne rissotto, ptysie nadziewane kremem waniliowym i piwko, którego dawno już nie piłam. A teraz już zmykam pod prysznic i do łóżka…   Paaaa

No już prawie weekend.

Hej hej, już prawie weekend, jeszcze tylko jutro. A jutro wieczór z laseczkami, idziemy na jedzonko. W sobotę natomiast spotykam się z koleżanką i jedziemy do kościoła dograć wystrój na ślub siostry. No i mam nadzieję, że w sobotę i w niedzielę będę mogła w końcu po raz pierwszy użyć moje nowe rolki, które już czekają z nowymi spodniami i…

No i tak to się skończyło…

Hej hej, i tak to się właśnie skończyło jak myślałam… leje jak z cebra, była taka burza, że masakra. Wróciłam cała mokra, w dodatku był grad… Na pocieszenie zrobiłam sobie wegetariańskie burgery i ciepłą zieloną herbatkę… A z rolek nici, mam nadzieję, że od jutra padało nie będzie i będę mogła w końcu wyjść…   A teraz…. relaksik…

To był dzień.

Hej hej, dzisiejszy dzień był jednym z najcudowniejszych w ostatnim czasie. Prawie cały spędzony na aktywności fizycznej i na łonie natury, wśród traw, drzew, na słoneczku… Wybraliśmy się na rowery i w drodze powrotnej złapałam gumę w przednim kole… powrót pieszo prowadząc rower – 8 km marszu za mną… Czuję się świetnie… moje stopy to odczuwają, ale to jest to,…

Połowa tygodnia za mną…

Hello, ten tydzień fakt intensywny, ale nie aż tak bardzo jakbym się tego spodziewała… Owszem dzieje się, ale tak jakoś bez większej spiny. Myślałam, że będzie zdecydowanie gorzej. W poniedziałek kilometrów 30 Wczoraj około 20 Jest moc. Od poniedziałku zaczynam bieganie dodatkowo. Pewne plany poczynione. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Działam działam działam…   A dzisiaj już zmykam

Kolejne km

Hej hej, padam na ryjek. Kolejne kilometry za mną. Dzisiaj trochę mniej niż wczoraj, ale 20 to też sporo Jestem padnięta. Idę się kąpać i spać, bo jutro zaczynam kolejny tydzień, który na pewno będzie dość intensywny. Trzeba nabrać sił   Miłego…

Tytuł powinien być ten sam…

Hej hej, tytuł właściwie powinien być ten sam, co w zeszłą niedzielę: Cóż to był za tydzień… Nie miałam żywcem czasu na to, by cokolwiek do Was napisać… A jak już nawet włączyłam komputer, co w tym tygodniu było rzadkie, bo chyba zrobiłam to tylko dwa razy, to sprawdziłam pocztę i mi się zasypiało zaraz. Naprawdę w tym tygodniu miałam…

Cóż to był za dzień :)

Hej hej, już wróciliśmy i właściwie w Pobliskim Ojcowie było ciekawiej niż w Sosnowcu i Olkuszu, do których zawitaliśmy. Sosnowiec – Nasze skojarzenie z Brnem (a ono nie było powalające, wręcz przeciwnie). Olkusz – chcieliśmy coś zjeść, niestety w niedzielę rynek jest wymarty, a lokale otwarte nie przyjmują płatności kartą i o wegetarianach to chyba zapomnieli totalnie. Więc spakowaliśmy manatki…