Co to był za weekend…

Hej hej,
to był najcudowniejszy prezent urodzinowy jaki kiedykolwiek dostałam…

Weekend pełen wrażeń…
Najpierw pobudka o 5 rano – wyjazd o 6 i prosto na wspinaczkę. Byliśmy na Babiej Górze… dopiero po fakcie dowiedzieliśmy się, że góra nazywana jest Diablakiem, a szlak który wybraliśmy – jest najgorszy i najtrudniejszy… I faktycznie tak też było. Łańcuchy do podciągania i wspinaczki i drabinki…. większość trasy, bo jakieś 85% jest pionowymi podejściami ze skalnych schodów…. to było… wow…

Potem hotel – Beskidzki Raj… szok, pięknie, romantycznie z cudownymi widokami… spa i kolacja… plus wieża widokowa – serdecznie polecam… Wstaliśmy nawet o 4 rano na wschód słońca… jedzenie pyszne, widoki boskie, ludzie cudowni…

 

Nigdy nie mogło być lepiej :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *