Month: Kwiecień 2017

Tak mało czasu zostało…

Hej hej, misja dzisiejszego dnia spełniona. Kieliszki wręczone Podobały się. Już tak mało czasu zostało, a jeszcze niedawno to wszystko się zaczęło… Niewiarygodne. Na dzisiaj już planów brak, leniwe popołudnie, a raczej już wieczór, bo wybiła 19.00. Herbatka, ciasto i jakiś film – ostatnio wzięło mnie na dokumenty i znalazłam fajny profil z mnóstwem takim filmów. Ps. Dzisiaj pogoda spłatała…

Pracowita sobota…

Hello, szykując się do spania, stwierdziłam, że naskrobię do Was jeszcze parę zdań Dzisiaj trochę pospałam – tak przyznaję się, dopadł mnie leń, i to taki, że myślałam, że nic dzisiaj nie zrobię… A jednak przemogłam się i uwaga… wysprzątałam całe mieszkanie… Do tego korytarz i klatkę schodową… A na koniec stwierdziłam – no dobra jak zrobię tą łazienkę dzisiaj,…

Doczekałam się…

Hej hej Radość, szczęście, wdzięczność – tak to coś co czuję całą sobą… DOCZEKAŁAM SIĘ !!! Wygrałam, pokonałam „to” – wygrałam życie… koniec z przeszłością… Uczucie satysfakcji – KU….A BEZCENNE. Nigdy nie czułam się lepiej… Zamówiłam sukienkę i dzisiaj mi przyszła – jest piękna, boska, seksowna… kolor w 100% pasujący… niestety standardowo mój biust odwala – za mała w cyckach…

To był fajny czas…

Hej hej, te dwa dni więcej po świętach bardzo mi się przydały. Odpoczęłam… Dodatkowo załatwiłam wszystko, co tak naprawdę sobie zaplanowałam. Kieliszki mam gotowe. Umówiłam się z Iwoną na weekend. Zaraz kupuję kieliszki i wpłacam na wieczór panieński… Ale gapa ze mnie, bo właśnie sobie uświadomiłam, że nie kupiłam sobie złotej wstążki, aby przewlec sobie na wieczór panieński w kombinezonie.…

No i lipton…

Hello, no i co… i święta były i święta się skończyły… I po co ten cały szał. Pada śnieg…. jestem w totalnym szoku… masakra jakaś… nie dowierzam trochę, ale zaraz się przekonam jak wyjdę z domu, bo w końcu zmykam na te badania. Tak przez dwa dni się urlopuję i jestem z tego powodu szalenie szczęśliwa… nie musiałam dzisiaj rano…

I znowu te święta…

Hej hej, hmmm dzisiaj dzień jak co dzień, jedyny ewenement to to, że w pracy siedzieliśmy do 14.00, a nie do 16.00. Jutro rano wyjazd, powrót niestety dopiero w poniedziałek – miałam nadzieję, że w niedzielę, a jednak nadzieja spełzła na niczym… Tak naprawdę nie rozumiem ewenementu świąt… jakichkolwiek – jedyny plus to to, że ustawowo mamy wolne od pracy……

Spokojnie, cicho i smutno…

Hej hej, ostatnie dni jakieś takie spokojnie, ciche, bez większych akcji – ale tych w pracy… Smutno, deszczowo, szaro i buro… nie wiem, ale coś wisi w powietrzu, bo to się odczuwa… Nie wiem co będzie dalej… nie jest super – między Nami… Okaże się…   Nastrój – ponury… Zmykam…

Taki dzień dla mnie.

Hello, Jest już 17.00 i nawet nie wiem kiedy to zleciało. O 12.00 byłam z koleżanką w tym kościele na „oględzinach”. Na szczęście udało się Nam wszystko zalatwić. Potem stwierdziłam, że pójdę do sklepu, więc i to zrobiłam. No i udało mi się kupić kilka ciekawych produktów spożywczych dla wegetarian i vegan. No i stwierdziłam, że skoro już mam wszystko…

Wieczór na 110%

Hej hej, przychodzę do Was tylko po to, aby powiedzieć, że wieczór był niesamowicie udany. Zjadłam pyszne rissotto, ptysie nadziewane kremem waniliowym i piwko, którego dawno już nie piłam. A teraz już zmykam pod prysznic i do łóżka…   Paaaa

No już prawie weekend.

Hej hej, już prawie weekend, jeszcze tylko jutro. A jutro wieczór z laseczkami, idziemy na jedzonko. W sobotę natomiast spotykam się z koleżanką i jedziemy do kościoła dograć wystrój na ślub siostry. No i mam nadzieję, że w sobotę i w niedzielę będę mogła w końcu po raz pierwszy użyć moje nowe rolki, które już czekają z nowymi spodniami i…

No i tak to się skończyło…

Hej hej, i tak to się właśnie skończyło jak myślałam… leje jak z cebra, była taka burza, że masakra. Wróciłam cała mokra, w dodatku był grad… Na pocieszenie zrobiłam sobie wegetariańskie burgery i ciepłą zieloną herbatkę… A z rolek nici, mam nadzieję, że od jutra padało nie będzie i będę mogła w końcu wyjść…   A teraz…. relaksik…

To był dzień.

Hej hej, dzisiejszy dzień był jednym z najcudowniejszych w ostatnim czasie. Prawie cały spędzony na aktywności fizycznej i na łonie natury, wśród traw, drzew, na słoneczku… Wybraliśmy się na rowery i w drodze powrotnej złapałam gumę w przednim kole… powrót pieszo prowadząc rower – 8 km marszu za mną… Czuję się świetnie… moje stopy to odczuwają, ale to jest to,…