Kolejny dzień, kolejna noc, kolejny weekend…

Hej hej,
dzień za dnień do przodu. Jedna chwila gorsza, druga lepsza. Ale świadomość odpoczynku – niewielkiego, bo niewielkiego, ale jednak zawsze – umacnia mnie w wierze, że te dwa dni będą cudowne. Oby tak bardzo jak te poprzedniego weekendu.

Pośpię jutro – tak tak właśnie tak – pośpię. I co będę robiła… i nic, będę się byczyła, odpoczywała i baki zbijała :P

A dzisiaj, miły wieczór z Dziubkami  :) potem filmik – fakt samotnie, ale i Dziubkom należy się wychodne ;)
No, ale jak dostanę pyszną kolację to i wszystko jestem w stanie znieść (wszystko z przymrużeniem oka)…

 

<3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *