Month: Luty 2017

Pyszna niedziela…

Hej hej, piekarnik wypróbowany… W piątek fryteczki, wczoraj domowa pizza, a dzisiaj pyszne ciasto i muffiny oraz warzywna rolada drożdżowa na obiadek… paluchy lizać… Jestem tak najedzona, że hej… ale w końcu coś pysznego i zdrowego, za małe pieniądze… Szkoda, że nie zakupiliśmy tego piekarnika wcześniej   Dobrego dnia…

To była porządna lekcja…

Hej, ostatnie dni to była porządna lekcja… To co jest w Twoim mniemaniu prawdziwe może okazać się wierutnym kłamstwem, sposobem na wykorzystanie sytuacji, Twojej dobroci… Chciałam być dobra, pomóc i życie w porę pokazało mi, że nie warto… Pokazało mi dobitnie, że nie ma co liczyć na innych i trzeba liczyć na siebie… Ludzie to istoty kłamliwe, zazdrosne – szuje……

Poniedziałek… jakoś zwykły dzień…

Hej hej, dzisiejszy dzień należał do tych spokojniejszych Trochę pracy było, ale bez szału. Noc spokojna, sny zniknęły… czy to było spowodowane – nie rozgryzłam. Zobaczę jak będą wyglądały najbliższe noce, czy to wróci czy to było kumulacją pewnych emocji, które się nazbierały we mnie…   A na razie wcinam pyszne domowe naleśniki, które Dziubix donosi i donosi   Dobrego…

Niedziela pełna wrażeń…

Hej, sny od paru dni przytłaczają mnie niemiłosiernie… coś jest na rzeczy – pytanie co… Staram się zrozumieć, jednak nie bardzo mi to wychodzi… Czuję się ciężko i mocno osaczona – nie wiem dlaczego. Chyba pora na kolejne dni na samych warzywach i owocach. Dużo ostatnio mi to dało. Może czas wrócić do biegania… Coś zacząć ze sobą robić… Dzisiaj…

Sobota sobotą, ale ta sobota….

Hej hej, a miało być tak pięknie… Sobota dzisiejsza to jakaś sobota „idź stąd i nie wracaj” … Fakt plan o pospaniu zrealizowałam w 100% pospałam i to mocno. W łóżku pozostałam do godziny 13.30 i w nim również spożyłam dostarczone mi boskie śniadanko… Jednak to, co wydarzyło się później to jakiś dramat. Zwarta i gotowa, rozpoczęłam przygotowania do spaceru…

Kolejny dzień, kolejna noc, kolejny weekend…

Hej hej, dzień za dnień do przodu. Jedna chwila gorsza, druga lepsza. Ale świadomość odpoczynku – niewielkiego, bo niewielkiego, ale jednak zawsze – umacnia mnie w wierze, że te dwa dni będą cudowne. Oby tak bardzo jak te poprzedniego weekendu. Pośpię jutro – tak tak właśnie tak – pośpię. I co będę robiła… i nic, będę się byczyła, odpoczywała i…

Dzieje się codzienność codziennością…

Hej, tydzień intensywny i pełen wrażeń, ale właściwie zupełnie nie najgorszy. Było co robić owszem, były chwile lepsze i gorsze, ale jak na ten moment wszystko się ustabilizowało. Zobaczymy jak to wszystko ułoży się dalej. Kilka niespodzianek było, ale właściwie nic wielkiego. Dzisiejszy wieczór spokojny… zaraz dostanę pyszne spaghetti Uwielbiam jak Dziubky gotują  <3 Kończę herbatkę, kąpiel i spanko  …

Każdy dzień = nowe doświadczenie

Hej, wybiła prawie 19.30… siedzę na podłodze, jem pyszną zupkę – przyrządzoną i podaną do stołu Kochammmm botwinkę, oj tak – moja ulubiona. Dzisiejszy dzień był tym jednym z normalnych, owszem było co robić, ale jakiejś większej spiny w tym nie wyczuwałam. Jutro trochę mam już rzeczy zaplanowanych, ale nie powinno być większych problemów. Znowu dzisiaj wizyta w banku –…

Ciężko i cudownie – równowaga…

Hej hej, nawiązując bezpośrednio do tytułu… To był ciężki tydzień i cudowny weekend… W tygodniu dużo się działo, oj naprawdę dużo. Nie miałam siły nawet włączać komputera. Byłam też u lekarza, byłam zawieść koszule do drukarni… no sporo wszystkiego. W piątek skończyłam wcześniej, więc i szybciej byłam w domu. Poleniuchowałam, położyłam się szybciej do łóżka… było miło, spokojnie, wyluzowałam się…

Co to jest za świat i ludzie…

Hej hej, ostatnie dwa dni były dziwne… nie wiem jak mam to nawet opisać, bo nie da się… Najpierw właściwie bardzo fajny dzień, pełen pozytywnych emocji, który potem zakończył się dziwnie… Potem niby w porządku sobota, która przerodziła się w coś, co sprawiło mi wielką przykrość… niestety. Cóż i tak bywa i nie mamy na to wpływu… I stąd niewiedza…

Wszystko wraca do normy…

Hej hej, powoli wszystko wraca do normy…. Ten miesiąc jeszcze na pewno będzie ciężki, bo jest wiele nowości, ale końcówka tygodnia nie była już taka zła. W czwartek byłam z koleżanką na filmie La La Land – super film, wielkie zaskoczenie, gorąco polecam. Wczoraj z dziewczynami byłyśmy na babskim wieczorze – jak zwykle na cudownym jedzonku i tym razem w…