Niedziela niedzielą – a co dalej…

Hej,
godzina 13.00, tak właśnie jest. My po śniadaniu, herbatce i porannych ćwiczeniach. Co dalej nie wiem.
Planów brak.

Wczorajszy dzień był okropny, najlepiej wykasować go z życiorysu… jakieś takie podenerwowanie, brak sił, chęci nawet do oddychania… szkoda słów.

Dzisiaj lepiej, jakaś nowa energia… może tez dlatego, że fizycznie lepiej się czuję. Na razie brzuch mnie nie boli i myślę, że to też ma duże znaczenie w tym momencie.

Jutro znowu do pracy i aż się boję o tym wszystkim myśleć. Afera za aferą, niewiadoma za niewiadomą i nic poza tym… ehhhhhh, ku końcowi, ku końcowi – coraz bliżej. No, ale fakt jest jeden – ta dodatkowa kasa by się mocno przydała. Więc najlepiej zacisnąć zęby i przetrwać…

Tak zdecydowanie tak właśnie myślę… i wiem jedno – UDA MI SIĘ…

 

<3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *