Zmiany…następują jedna po drugiej.

Witajcie Kochani,
dawno nie pisałam do Was tak czysto od siebie, swoimi słowami, ale to wszystko spowodowane było pewnymi wydarzeniami w życiu, które po prostu zaprzątały mi głowę.

Kilka aspektów się ustabilizowało, kilka z kolei pozmieniało, kilka po prostu się przytrafiło.
Jeśli chodzi o stabilizację to Brysia wróciła do zdrowia (odpukać), teraz tylko przez kolejne kilka miesięcy włosy z ogolonych miejsc będą jej odrastać, a Ona będzie się stabilizowała pod względem gospodarki hormonalnej w organizmie. Co się przytrafiło to to, że stała się miziasta przez cały ten zabieg, kochana do rany przyłóż, ale ma też gorsze dni z humorkami – jak to kobieta :P – i potrafi być wredna jak nigdy dotąd.

Pozmieniało się to, że znalazłam dodatkową pracę, do której chodzę raz na 2 tygodnie, ale to i tak za mało. No i zostałyśmy z Brygidką same, gdyż Nasz towarzysz udał się za polskie granice w poszukiwaniu eurasków. Wróci :D

 

Tak poza tym to zmieniłam trochę moją dietę, a mianowicie rano zielona herbatka banan i jogurt. Drugie śniadanie jabłko i mandarynka, potem obiad w pracy – owsianka i po powrocie do domku zupa – tak przerzuciłam się na zupy. Zobaczymy jak to wszystko przyjmie mój organizm, czy wystąpią jakieś zmiany na lepsze, bądź na gorsze. Dam Wam na pewno znać jak sytuacja będzie wyglądała. Sama jestem ciekawa. Dla mnie takie zupki w okresie zimowym, który się już rozpoczął to super sprawa. Także we will see :D

 

Zmykam do jedzenia.
A Wam życzę spokojnych chwil :)

Nawigacja po wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *