Lubię piątki…

Witajcie,
dzisiaj piątek :) ja od 2 dni na urlopie, więc w końcu mogłam pozałatwiać trochę swoich spraw. Poza tym siedzę z Brygidką, aby ją pilnować, bo jeszcze nie może lizać zadka, a nie chcę, żeby non stop siedziała w tym kołnierzu, bo nadal ja obciera. A zatem na noc ma założony z moją frotową skarpetą, aby ja nie obcierał, ale w dzień jest mega gorąco, więc nie mogłam jej tego zrobić. Więc spędzamy sobie razem czas, a ja jestem jej drugim cieniem :)
Wczoraj byłam u specjalisty, dzisiaj rano na spokojnie badania i cały dzień mogłam poświęcić sobie. W końcu zrobiłam sobie nowe pazurki u stóp i dłoni. W końcu mogłam pomyśleć trochę o tym wszystkim i zrelaksować się, bo ostatnie wydarzenia dają mi w kość.

Miałam dzisiaj nieprzyjemne zdarzenie – wyjeżdżając od lekarza wjechał we mnie jakiś gościu. Przeczuwałam, że coś kombinuje, więc jechałam pomalutku – na rowerze oczywiście i tylko moje pedało wbiło się w jego zderzak, a ja zeskoczyłam szybciutko z roweru. Dobrze mu tak idiota gapi się tylko w jedną stronę to ma za swoje.

Zrobiłam obiadek – dzisiaj ryż jaśminowy z sosem z pieczarkami i czerwona cebulką zeszklonymi na masełku, do tego mizeria – ogóreczek zielony, śmietana, sól morska i pieprz, oraz ugotowane warzywka: marchew i pietruszka podsmażone na masełku z pietruszką suszoną oraz ziemniaczki, które zarumieniłam na hiszpańskiej oliwie z oliwek BIO. Było cudownie pyszne :D

 

A teraz chwilka relaksu, odpoczynku po jedzeniu i może mała rundka na rowerku pod wieczór, tak na dobre zakończenie dnia :)

 

Trzymajcie się cieplutko i do usłyszenia :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *