~~ bo każdy z Nas jest oryginalnym tatuażem na skórze tej ziemi ~~

~~ jak każdy tatuaż - zostajesz na wieki; ~~ nie liczy się to co myślą i mówią inni - liczysz się tylko TY; ~~ realizuj siebie i swoje pasje - to one zostaną z Tobą na zawsze; ~~ nie bój się wzlotów i upadków - to one kształtują Ciebie i Twoją siłę; ~~ nie kopiuj innych - bądź sobą, bo właśnie taki jesteś NAJPIĘKNIEJSZY; ~~ patrz na świat przez SWOJE OKULARY - nie trzymaj się dziwnych schematów, one nie są 'tego' warte; ~~ żyj tylko TU I TERAZ - bo tak naprawdę nie istnieje nic poza tym; ~~ KOCHAJ SIEBIE I PO PROSTU BĄDŹ ~~

I znowu długo spałam.

Hej hej, imprezka udana, jak najbardziej. Wróciłam do domu koło 2:30, więc to świadczy samo przez się. Dzisiaj pospałam i to mocno – chciałam wstać koło 11, ale niestety przegrałam i pobudka nastąpiła o 13.00. Ogarnęłam mieszkanie, zrobiłam obiad i co… i 15.00. Jak ten czas szybko leci Przynajmniej pranie zrobiłam i słyszę, że się skończyło, więc lecę powiesić i…

No i został ostatni tydzień.

Hej hej, co to była za tydzień…. szok. Nie uruchamiałam nawet komputera… No, a tu tak czas zleciał, że już tylko został jeden tydzień pracy, a potem ogarnianie i pakowanie. W sumie dobrze, że tak wyszło, będę mieć na spokojnie czas na spakowanie wszystkiego i dogranie. W tym tygodniu jeszcze, a właściwie jutro, czeka mnie impreza urodzinowa u brata. A…

Deszcz deszcz deszcz…

Hej hej, co za niedziela… tylko deszcz i nic poza tym. Jedyne co mi się udało zrobić bez deszczu to zakupy. Jak tylko wróciłam do domu, zaczęło lać. Zrobiłam wszystko co miałam dzisiaj zaplanowane jestem z siebie dumna. Wykonałam dodatkowo plan na cały tydzień, więc jest oki. Co co najważniejsze załatwione. Jeszcze z tym bardziej ważnych zostały w piątek. Ale…

Paskudny dzień…

Hej hej, my z Brygidką jeszcze leżakujemy. Nie śpimy już od 9.00, ale nadal w łóżku. W sumie to jeszcze nie jadłam śniadania, bo ona już tak Pada i pada… zapowiada się paskudny dzień… Nie mam pojęcia co będziemy robić… Okaże się… Ale emocje opadły, jesteśmy zadowolone, więc to jest najważniejsze   Dobrego dnia, mimo pogody

Udało się – mamy to :)

Hej  hej, udało się – mamy to, a mówię tutaj o paszporcie mojego gada malutkiego. Niedawno wróciłyśmy z lecznicy, wykąpane i zmęczona leżymy w łóżeczku. Brysiulek trochę przyćmiony, bo szczepienie miała i cała ta procedura i stres. Ale już sobie śpi przy mnie. Jestem na maxa szczęśliwa, bo już prawie jesteśmy gotowe do drogi. Jeszcze tylko dwie ważne rzeczy do…

Dzień pełen atrakcji.

Hej hej, wróciłam w sumie niedawno. Dlaczego tak późno – bo byłam na moim masażu… Wszystko mnie boli, gdyż wybrałam leczniczy i fizjoterapeuta od razu zaznaczył mi, że będę miała zakwasy… i wyobraźcie sobie, że już zaczynam je odczuwać. Nie wiem zatem co będzie jutro… Pewnie nie będę mogła wstać z łóżka Ale jestem megaaaa szczęśliwa, bo wiem, że to…

O losie…

Hej hej, dzisiaj poniedziałek, a ja czuję się jakby co najmniej była już środa… Jestem padnięta… Uczenie kogoś wszystkiego i przekazywanie wszystkiego to jakiś koszmar… Pozałatwiałam część spraw dzisiaj. Część mam na jutro do zrobienia. Część ogarnę w kolejnych dniach, a w piątek z Brydzią jedziemy do lecznicy Ale załatwimy i będzie po sprawie. Musimy to ogarnąć… A dzisiaj już…

Było fajniutko…

Hej hej, no i było fajniutko… Najpierw poszłyśmy coś zjeść i na piwko. Potem wylądowałyśmy w klubie. Potańczyłyśmy, popiwkowały i po 2 byłam w domu – to już nie te lata kiedy imprezowało się do 4 nad ranem i właściwie szło jeszcze na kebaba i i tak było Nam mało  :) Dzisiaj wylegiwałam się do 12.00. Potem pojechałam do Rossmanna…

Babskie wyjścia – chyba przedostat

Hej hej, ja tylko na chwilkę… Intensywny weekend. Wczoraj po powrocie zabrałam się za drobne porządki i rozmrażanie lodówki. W nocy wstawałam do niej jak do dziecka – ze trzy razy Dzisiaj od rana porządki, umyłam lodówkę, ogarnęłam wszystko i wybyłam na zakupy. Już czynię przygotowania do wyjazdu. Mam porobione listy, co potrzebuję, co zostało do zrobienia. No, ale nie…

Komedia…

Hej hej, dzisiaj przeżyłam wszystko… Od załamania, poprzez płacz, szyderczy śmiech, ironiczny śmiech, śmiech śmiech, zdenerwowanie i wściekłość… Przeplatane wszystkimi innymi emocjami… Dramat… Co dalej… Nie wiem…

Co to będzie – nie wiem…

Hej hej, przez te wszystkie wydarzenia, jeszcze bardziej cieszę się, że odchodzę Tak wiem, może to i samolubne, ale to była najlepsza moja decyzja i nie będę patrzeć na innych… No chyba, że na najbliższych… ale najbliższych to ja głupich nie mam, więc się tak bardzo martwić nie muszę No i co poniedziałek… mam ochotę na pizzę, ale ode mnie…

Wróciłam…

Hej hej, byłam w  domu i wróciłam… Zdążyłam się już rozpakować i pędzę się wykąpać i idę spać, bo jestem padnięta. W sumie droga była spoko, gdyby nie miejscami ten drobniutki deszcz, który jest okropny. No, ale dotarłyśmy całe i zdrowe, więc to najważniejsze. A jutro znowu tam…. Ehhhh, na samą myśl mi się nie chce…   Dobroci

Weekend poza domem…

Hej hej, ja tylko na momencik, gdyż właśnie wróciłam z pracy i zaczynam się pakować. Tak weekend poza domem… Jadę do rodziców z siostrą. Najwyższa pora… muszę pojechać, bo…… opuszczam Polskę Tak pod koniec września początkiem października opuszczam Polskę… Szczegółów nie zdradzam, ale czuję się z tym cudownie…   Dobrego weekendu

Decyzja…

Hej hej, całą sobotę przesiedziałam w domu…. masakra… W ogóle jakaś pogoda jest dziwna na maxa… Wczoraj niby było ładnie, ale padało w ciągu dnia. Potem wieczór był super ładny, a w nocy była burza – najpierw koło północy, a potem między 5 a 6, ale to taka, że aż się obudziłam i nie mogłam zasnąć… Wstałam, ogarnęłam się, zjadłam…

Co to będzie za weekend…

Hej hej, jest troszkę lepiej, ale jeszcze boli i boleć będzie. Najgorsze, że odczuwam skutki brania tych leków… Ból brzucha, głowy, senność i czuję się jakbym była na haju… takie wiecie – otępienie, ale nie do końca… No więc co… weekend w domu… a miałam iść dzisiaj na imprezę z dziewczynami, a w poniedziałek na wypad firmowy… jedna wielka lipa……

Tego się obawiałam…

Hej hej, pogoda pod psem – leje od samego rana i lało całą noc… masakra jakaś… Aż się wstawać nie chciało, ale chyba bym umarła jakbym tego nie zrobiła… Mam coś do zrobienia, a co potem to nie wiem… Okaże się, ale czarno to widzę. Pewnie poczytam i nie wiem, co dalej. A na razie micha owoców na śniadanie, kubek…

Trochę przedłużony weekend :)

He hej, przez to, że wczoraj miałam wolne to mam wrażenie, że dzisiaj już niedziela… A tu proszę taka niespodzianka – trochę przedłużony weekend Byłam na zakupach dzisiaj w Rossmannie i na szczęście udalło mi się dorwać moją perfumę, której szukam i szukam. Nigdzie jej nie ma i nie ma dostaw ostatnio. Więc albo wycofują ją całkiem, albo zmieniają opakowanie. Napisałam…